Wyszukaj

Czerń we wnętrzach. Kolor władzy i kolor… wszystkich

Inspiracje

Żaden kolor nie zrobił we wnętrzach takiej kariery jak czerń. I żaden nie zmieniał obozów równie często. Raz była przywilejem faraonów i królów, raz kolorem masowej produkcji, dostępnym dla każdego. Prześledźmy tę drogę, bo to opowieść nie tylko o estetyce, ale o tym, jak zmieniało się samo pojęcie luksusu.

Zaczęło się od drewna, którego nie dało się mieć
W starożytnym Egipcie czerń wcale nie oznaczała żałoby — słowo kemet, „czarna ziemia”, opisywało życiodajny muł Nilu, a więc samo życie. Ale we wnętrzach czerń od początku znaczyła co innego: władzę. W grobowcu Tutanchamona znaleziono meble z hebanu; drewna tak ciężkiego, że tonie w wodzie, i tak rzadkiego, że sprowadzano je karawanami z głębi Afryki. Heban przez tysiąclecia pozostał synonimem tego, co najdroższe. Nieprzypadkowo francuskie słowo oznaczające stolarza artystycznego, ébéniste, pochodzi właśnie od hebanu.

Drugim źródłem czarnego luksusu był Daleki Wschód. Chińska i japońska laka, czyli dziesiątki warstw żywicy nakładanych i polerowanych miesiącami, dawała powierzchnię głęboką jak tafla czarnej wody. Gdy w XVII wieku orientalne kabinety dotarły do Europy, wywołały gorączkę: chinoiserie stało się obsesją dworów, a André-Charles Boulle, nadworny ebenista Ludwika XIV, zestawiał heban z mosiądzem i szylkretem w meblach, które do dziś biją rekordy aukcyjne. Czerń numer jeden: kolor tych, których stać na wszystko.

Wielka demokratyzacja, odsłona pierwsza
Dziewiętnasty wiek odwrócił tę logikę. Najpierw biedermeier nauczył mieszczaństwo „udawanego hebanu” — czernionego drewna owocowego, które dawało arystokratyczny efekt za ułamek ceny. A potem stało się coś przełomowego: krzesło Thonet nr 14 (1859), pierwszy mebel produkowany naprawdę masowo, z sześciu elementów giętego buku, pakowany w płaskie paczki. Ogromna część tych krzeseł opuszczała fabrykę w ciemnej, czarnobrązowej bejcy. I tak czerń trafiła do kawiarni, bistro i zwykłych domów całej Europy. Do 1930 roku sprzedano ich około 50 milionów sztuk. Czerń przestała pytać o pochodzenie.
Symbolem tej epoki jest też słynne zdanie Henry’ego Forda o Modelu T: klient może wybrać każdy kolor, pod warunkiem, że będzie to czarny. Czerń stała się kolorem standaryzacji, wydajności, nowoczesności dla mas ,a bakelit, pierwsze w pełni syntetyczne tworzywo, wprowadził czarne telefony i radia dosłownie pod każdą strzechę.

Powrót na salony: art déco i modernizm
Lata 20. XX wieku znów przetasowały karty. Art déco zakochało się w zestawieniu czerni ze złotem, lakierem i geometrią; czerń wróciła jako kolor wielkomiejskiego szyku. Równolegle moderniści uczynili z niej kolor intelektualnej elegancji: fotel Barcelona Miesa van der Rohe i Lilly Reich (1929), zaprojektowany dla pary królewskiej na wystawę światową, do dziś najlepiej wygląda w czarnej skórze. Podobnie szezlong LC4 ,a o tym, dlaczego przez dekady podpisywał go Le Corbusier, choć zaprojektowała go Charlotte Perriand, opowiadamy w Domowej Galerii Stylu. Trzecia wielka czarna ikona tej linii to Eames Lounge Chair (1956) — palisander i czarna skóra, mebel, który miał wyglądać „jak dobrze znoszona rękawica baseballowa”, a został symbolem gabinetowego prestiżu.

Czerń współczesna: od Memphis do matowych kuchni
Lata 80. dodały czerni przewrotności – Grupa Memphis zestawiała ją z krzykliwymi kolorami, a czarne wieże stereo i czarne meblościanki high-tech definiowały „nowoczesne mieszkanie” tamtej dekady. Współczesny design poszedł jeszcze dalej: Maarten Baas w kolekcji Smoke (2002) po prostu podpalił klasyczne meble i zabezpieczył zwęglone powierzchnie żywicą, w tym momencie czerń rozumiana była jako gest, komentarz, prowokacja. O tej kolekcji rozmawialiśmy w serii „Czerń we wnętrzach” w Domowej Galerii Stylu:
A dziś? Czerń przeżywa swoją najbardziej codzienną odsłonę: matowe fronty kuchenne, czarna armatura, czarne ramy okien i drzwi loftowych. To już nie kolor odwagi, lecz nowa klasyka pełni tę samą funkcję, co kiedyś biel: porządkuje, nadaje ramy, uspokaja.